Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Pierwsza noc oczyszczenia

tyl33

 77ue

 Po dzisiejszym kinowym dniu odczuwam spore rozczarowanie. Z dużym oczekiwaniem czekałem na piątkowe premiery, a zwłaszcza na kolejny już sequel "Nocy oczyszczenia". Okazało się jednak, że pewna konwencja z czasem musi się przejeść. Ta sytuacja nastąpiła właśnie przy okazji "Pierwszej nocy oczyszczenia". Poprzednie części miały w sobie mroczny, przykuwający uwagę klimat. Z wypiekami wyczekiwało się aż wybrzmią charakterystyczne syreny rozpoczynające kolejną NOC OCZYSZCZENIA czyli 12 godzinne bezkarne zbrodnie. W każdej z części przedstawiane były losy kilku postaci, które albo planują mord albo mają się stać jego ofiarami. Za pośrednictwem takowej fabuły można dokonać ciekawych psychologiczno-socjologicznych obserwacji. W końcu jednym z powodów zbrodni jest treść wyciągnięta z kodeksu Hammurabiego "Oko za oko, ząb za ząb". Widz obserwując postacie działające z takowych pobudek myśli sobie: Po co to robi? Zemsta nie wróci przeszłości. Łatwo powiedzieć, trudniej wcielić w życie. Smutek, pustka, gniew na świat jest silny. W filmach zazwyczaj jednak na końcu okazuje się, że kat okazuje litość i nie popełnia śmiertelnego grzechu. w "Pierwszej nocy oczyszczenia" mamy przez moment zalążek tego typu sytuacji ale z czasem okazuje się to jednak wątkiem pobocznym, który nie zostaje rozwinięty, a szkoda.

8FhHeKdeFIhf0pk4RkG1HqbhxRX

 Tym razem twórcy postanowili nieco pójść po bandzie, bo nie dość, ze za pozytywnego bohatera wybrali gangstera o ksywie Dmitri to jeszcze skupili się na społeczności afroamerykańskiej. Co najbardziej dziwi? Mało było o rasizmie i relacjach między rasami. Ktoś może powiedzieć, że czarnoskórzy zostali zaszufladkowani jako najgorsza patologia ale sądzę, że nie było to zamierzeniem twórców.

77uh

 Oczekujemy więc na pierwszą eksperymentalną NOC OCZYSZCZENIA, która zostaje zorganizowana TYLKO w jednej dzielnicy. Organizatorzy by zmotywować społeczeństwo obiecują zapłatę za udział w tym wydarzeniu. Cos co z pozoru miało być eksperymentem psychologicznym staje się obyczajem. Niestety twórcy straszliwie zawalili sprawę. Było kilka wyrazistych postaci i momentów grozy jak za poprzednich NOCY OCZYSZCZENIA ale to już nie to samo. Niech lepiej cały cykl przejdzie już do lamusa.

Ocena:3/6

Berek

tyl33

 Berek20film20recenzja201

 Od czasu do czasu zastanawiam się czy istnieje granica debilizmu w naszym społeczeństwo, a może ( co może niepokoić) nie istnieje dziś zjawisko normalności obiektywnej? Oglądając film "Berek" wpadłem w dość spory dysonans. Czy odbierać przekaz na poważnie czy z przymrużeniem oka? Złudzeń pozbawili mnie twórcy już na początku informując, ze historia opowiedziana wydarzyła się naprawdę. Do teraz zastanawiam się jak ocenić tę produkcję. Fabuła jest pełna absurdów. Kilku dorosłych mężczyzn gra w berka. Pozostało im to z czasów dzieciństwa. Celem wspólnym jest podanie BERKA Jerry'emu, który dzięki swojemu cwaniactwu nigdy go nie miał. W rolę mężczyzny wciela się znakomity Jeremy Renner. Głownie za jego sprawą nie opuściłem sali kinowej po półgodzinie. Można powiedzieć, że nie pożałowałem, bo abstrahując od miałkości fabuły to film długimi momentami bawił. Postacie były wyraziste i budzące śmiech, do tego stopnia że wszelkie grzechy fabularne można było schować do szuflady.

berekrecenzjatagfilm20185

 Oprócz wspomnianego powyżej Rennera na ekranie znajdziemy Ed'a Helms'a, którego możecie kojarzyć z dwóch części "Kac Vegas". Mnie on osobiście wkurza, więc peanów pochwalnych nie wyczytacie z mojej strony. Za reżyserie odpowiada Jeff Tomsić, którego kojarzyć raczej nie będziecie bo niczego godnego zapamiętania do tej pory nie stworzył. Na pewno "Berka" wstydzić się nie może, ale do doskonałości wiele brakuje temu projektowi. Podejrzewam, że mój odbiór byłby znacznie bardziej krytyczny, gdyby film nie posiadał atutu w postaci Jeremy'ego Rennera, co w dużej mierze pokazuje jak ogromne znaczenie w dziele filmowym ma aktor i jak swoją charyzmą i wyrazistością jest w stanie pociągnąć badziewny z pozoru projekt. Jeżeli jesteście gotowi na fabularny kicz, to spodoba wam się "Berek".

berekrecenzjatagfilm20184

Ocena: 3,5/6

Drapacz chmur

tyl33

 yyy

 Dwayne Johnson jest prawdziwym fenomenem. Tylko on jest w stanie będąc niepełnosprawnym skakać po wieżowcach. W dużej mierze tym właśnie aktor zajmuje się w filmie. Wbrew pozorom jednak nie jest to klasyczny hejt z mojej strony. Na tych scenach miałem niezły ubaw. Przyznam, że już dawno w kinie nie śmiałem się tak intensywnie jak w przypadku kaskaderskich scen w "Drapaczu chmur". Można sobie zadać sobie pytanie: czy dla Dwayne'a Johnson istnieje niemożliwe? Jedyną rzeczą nierealną w filmach z jego udziałem jest fakt, że amerykański aktor będzie w cieniu kogoś innego. Z tego też powodu następują komplikacje przy powstawaniu kolejnego sequela "Szybkich i wściekłych". Tam jest Vin Diesel i to on chcę być najważniejszy. Trzeba jednak przyznać, że Johnsona kariera rozwija się zdecydowanie lepiej. W 2018 roku pojawiły się trzy o ile nie więcej filmów z nim. Czy on kiedyś się przeje? 

 DwayneJohnsonestlistoparadefenderunedificioenllamasenSkyscraper1

 Fabuła jest pełna banałów. Były żołnierz dostaje za zadanie sprawdzenie systemu bezpieczeństwa w niedawno stworzonym wieżowcu. Sytuacja komplikuje się w momencie gdy na jednym z piętr nieznani sprawcy wzniecają pożar. Jest to zaledwie wstęp do niecnego planu. Lekiem na całe zło pozostaję kto? Sami wiecie, więc oszczędzę sobie riposty. Jedynym powodem poświęcenia mężczyzny jest bezpieczeństwo żony i dzieci. Straszliwy banał, nieprawdaż? Mimo, że projekt jest przewidywalny to bólu to stanowi rozrywkę na całkiem przyzwoitym poziomie. Nie ma tu żadnych niestosownych dialogów czy sekwencji. Dla mnie jest to komedia. Choć zapewne w założeniu twórców nie miała nią być. Prawda jednak jest taka, ze to jak zawsze rzecz gustu i oczekiwań od dzieła filmowego. Zwolennicy ambitnego i niszowego kina raczej powinni unikać kina w tym konkretnym przypadku. Natomiast przeciętny zjadacz chleba będzie usatysfakcjonowany.

TherockinhisnewmovieSkyscraper

Ocena:3,5/6

Na plaży Chesil

tyl33

 naplazychesil

 Poprzedni rok dla młodej Saorsie Ronan był jednym z najlepszych w jej krótkiej filmowej karierze. Rola w "Lady Bird" dała aktorce nominacje Oscarową. Teraz powraca w melodramacie "Na plaży Chesil".Początkowo film zapowiadał się niezbyt obiecująco. Dwójka bohaterów zakochanych w sobie zabój. To co ich łączy to brak doświadczenia w relacjach damsko męskich. To widać od pierwszej sekwencji. Pochodzili jednak z dwóch zupełnie innych światów. Chłopak (Edward) pochodził z prowincji, zaś Florence z bogatej i wymagającej rodziny. Na pierwszy rzut oka widać też masę kompleksów w obojgu postaci. Film przyjmuje dość niecodzienną konwencje, gdyż na początku filmu widzimy, gdy para jest już razem. Dopiero z czasem pokazywane są okoliczności poznania. Niestety w tym aspekcie film mocno kuleje. Scena pierwszego spotkania jest niezwykle sztuczna i banalna niczym z brazylijskiej telenoweli.

 z23656394VNaplazyChesil

 Tym razem niestety Saorsie Ronan nie zachwyca tak bardzo. To samo można powiedzieć o jej partnerze ekranowym Billy Howlym. Nie zmienia to jednak faktu, ze film ściska za serce i ogląda się go przyjemnie. Mimo, ze brytyjski sterylny akcent straszliwie irytuje. Powinno się zakazać go na ekranie. Tak nawiasem mówiąc w tym aspekcie Saorsie Ronan dała radę, bo warto wspomnieć, że aktorka urodziła się w Nowym Jorku. Za reżyserie odpowiada Dominic Cooke i jest to jego debiut na dużym ekranie. Warto wspomnieć, ze film jest inspirowany powieścią Iana McEwana, który też jest scenarzystą filmu. Jeżeli jesteście w nostalgicznym i melancholijnym nastroju to lepiej nie idźcie na brytyjską produkcję.

Ocena: 4/6

Iniemamocni 2

tyl33

 

 Myślę, że większość z Was pamięta animacje sprzed prawie piętnastu lat o tytule "Iniemamocni". Dziś wytwórnia Walt Disney do spółki ze studiem Pixar powróciły do tego projektu. Pytanie jakie się nasuwa na początek brzmi: Czy to miało prawo się nie udać? Patrząc na dokonania i projekty obu wytwórni można było być spokojnym o jakość i spójność animacji, ale nie wszystko jest tu takie doskonałe. Jak dla mnie nie ma w "Iniemamocnych 2" niczego zaskakującego, nowatorskiego. Ogląda się to przyjemnie ale nie powala jak choćby nagrodzone Oscarem "Coco". 

 iniemamocni211000x473

 Fabuła skupia się na rodzince superbohaterów, którzy swoją moc wykorzystywali do walki ze złem. Z czasem jednak działania bohaterów zmierzają w złym kierunku. Konsekwencją tego staję się  ich delegalizacja. Po tym rodzinka musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na głowie trójka dzieci, które nie są łatwe do okiełznania. Sytuacja dodatkowo komplikuje się gdy Helen (żona i matka) dostaje propozycje od miliardera Vinstona Deavora by pomogła mu w walce o prawa superbohaterów. Największym poszkodowanym tej sytuacji jest Bob (mąż), który przez ten czas musi opiekować się dziećmi co powoduje jego roztargnienie i pustkę. Najmocniejszą stroną animacji są dialogi, które są zabawne i nieprzekraczające granicy dobrego smaku. Za reżyserie odpowiada Brad Bird, która ma na koncie takie projekty jak: "Mission Impossible: Ghost Protocol"(2011), "Ratatuj" (2007) czy "Kraina jutra" (2015). W obsadzie dubbingowej usłyszymy m.in. głosy: Piotra Fronczewskiego, Karoliny Gruszki, Doroty Segdy, Macieja Orłosia, Piotra Gąsowskiego czy Jerzego Kryszaka. Myślę, że jednak grupą docelową projektu są najmłodsi, co nie oznacza, że dorośli nie będą zadowoleni. Film od piątku 13 lipca w kinach.

Ocena: 4/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci