Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Diabelski młyn

tyl33

 kadr

 Na podstawie wielu obejrzanych ostatnio produkcji miałem nadzieję, że na zawsze z polskich kin uciekł kompletny fabularny idiotyzm. Myślałem, że nie ma już filmów na poziomie "Kac Wawy" czy "Wyjazdu integracyjnego" ale dziś zostałem brutalnie sprowadzony na Ziemię ze swoim optymizmem. "Diabelski młyn" to horror strasznie zły. No chyba, że ktoś lubi obserwować rytuał mordu kosą przez nieznanego potwora i obserwowaniu przy tym wygrzebywania narządów ludzkich? Nie wiem czemu to miało służyć? Jakiemuś większemu przesłaniu?

 kadr 3

 Sama historia po zakończeniu pozostaje z wieloma niewyjaśnionymi wątkami. Choćby tym kluczowym, kim właściwie jest kat? Wszystko kręci się tu wokół tajemniczej wycieczki krajoznawczej po Holandii. Po jakimś czasie podróżni trafiają do tajemniczego mrocznego lasu, nie wiedzieć z jakiego powodu? Z upływem czasu oczywiście poznajemy odpowiedzi na większość wątpliwości. Konkluzja z całego filmu objawiła się mocno absurdalna. Konwencja kolejno zabijanych uczestników podróży trochę zaburza inne wątki filmu. Przez moment nawet przypomniał mi się kultowy "Koszmar minionego lata" z Jennifer Love Hewitt, jednak twórcy niestety poszli w zupełnie innym kierunku. Ofiary okazywały się bardziej winne od kata. To absurd, ale tak to zostało zaprezentowane. Dno aktorskie, dno fabularne. Uwielbiam horrory, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich miesięcy ale o tym wolę jak najszybciej zapomnieć. Niech wam nawet do głowy nie przyjdzie wyprawa do kina w tym przypadku. No chyba, ze lubicie czuć zażenowanie?

Ocena: 2/6

Lion: Droga do domu

tyl33

kadr

 Bollywoodzkie kino w Europie jest kojarzone przede wszystkim z tandetnymi cekinowymi tańcami. Mało kto zadaje sobie trudu by ocenić je z innej perspektywy. "Slumdog: Milioner z ulicy" pokazał, że może należy zacząć traktować tamtą kinematografie poważnie. W piątek na ekranach kin pojawiła się produkcja, której być może stricte Bollywodzką nazwać nie można ale aktorzy wywodzący się z niej pojawiają się tu. Inaczej zresztą być nie mogło skoro akcja filmu dzieję się w głównej mierze w Indiach. W rejonach przesiąkniętych biedą. Główny bohater (chłopak) pochodzący z takiego środowisko przy okazji nocnej podróży z bratem, gubi się w dużym mieście i będąc daleko od domu walczy o przetrwanie. Raczej należałoby go nazwać dzieckiem. Po drodze spotyka go wiele niebezpiecznych sytuacji.

 kadr 3

Film odbywa się w dwóch czasoprzestrzeniach. Pierwsza to trudne dzieciństwo Saroo, druga to jego poukładana i dobrze prosperująca teraźniejszość. Chłopak wyszedł na ludzi, pytanie jest tylko takie: Jak poradzi sobie z ciężkimi doświadczeniami z przeszłości i czy uda mu się zapełnić pustkę bo rozłące z biologiczną matką i bratem? Wydaje mi się, że ten film dla młodych ludzi mógłbym mieć charakter edukacyjny, powinno się go wręcz  puszczać w szkole dzieciom na godzinach wychowawczych. Postawa chłopaka jest godna naśladowania. Wartości rodzinne były dla niego ważniejsze od wszelkich bogactw świata. Bycie uczciwym względem swoich najbliższych było kluczem. Jestem zachwycony kreacją chłopaka, który wcielił się w postać maleńkiego Saroo. Ten dwadzieścia lat później wcale nie był jednak gorszy (Dev Patel). Warto podkreślić udział w projekcie dwóch dużych nazwisk: Nicole Kidman i Rooney Mara. Spisały się równie znakomicie jak ich Bollywoodzcy koledzy po fachu. Jest to historia oparta na faktach. Warto.

Ocena: 5/6

Underworld: Wojny krwi

tyl33

 

 Jakiś czas temu nastała moda w światowej kinematografii na wampiry. Sukces jaki odniosła saga "Zmierzch" spowodował istny wysyp produkcji skupiających się na tej tematyce. Liczne seriale: "Pamiętniki wampirów" czy "Czysta krew", nie wspominając już o jakiś marginalnych amerykańskich badziewiach jak choćby "Postrach nocy". Zapewne wielu młodszych nie pamięta filmu, który lata temu poruszał kwestie wampiryzmu czyli "Wywiad z wampirem" z Bradem Pitt'em i Tomem Cruisem. Porównywanie tej produkcji do "Zmierzchu" wręcz nie przystoi. To jak porównywanie Tomasz Karolaka do Jacka Nicholsona.

kadr 3

 Przechodząc jednak do meritum. Sequel "Underworld: Wojny krwi" jest zaskakująco udany. Co prawda nie ma tu jakiś inteligentnych partii dialogowych czy głębokiego przesłania ale ogląda się go z dużym napięciem i ciekawością, choć fabuła jest raczej przewidywalna. Trzy obozy prowadzą ze sobą wojnę. Celami tych dwóch pierwszych czyli wampirów i wilkołaków jest wymordowanie się wzajemnie, natomiast trzecia strona czyli główna bohaterka ucieka przed oboma obozami. Gdy wampiry chcą współpracy z kobietą to sytuacja zaczyna się komplikować. Czy ich intencje są czyste i jakie będą konsekwencje tej współpracy? Bohaterka stanęła właśnie przed takim dylematem. Wiele ich miała. Film stawia na krótkie ujęcia czyli szybką akcję. Przyznam, że  od początku mnie mocno wciągnął i nawet jestem dziś w stanie zapomnieć o wszelakich minusach bo się świetnie bawiłem. Już dawno tak pozytywnej rozrywki w kinie nie przeżyłem, bo zazwyczaj jednak w trakcie filmu jedna wielka analiza w głowie. Uważam, że na mroźny weekend jest to znakomita propozycja.

Ocena: 4,5/6

Kubo i dwie struny

tyl33

kadr

 W ostatnim wpisie uderzyłem w kompendium wiedzy o filmach wielu internautów czyli portal Filmweb. Nie wiem z czego to wynika ale nie przypominam sobie by moja ocena danej produkcji była tożsama z recenzją zamieszczoną tam na głównej stronie. Nie inaczej było dziś. Na mnie animacja "Kubo i dwie struny" oszałamiającego wrażenia nie zrobiła. Owszem można wyłapać tam jakieś smaczki ale szału nie ma. Na plus na pewno należy wskazać brak przewidywalności zdarzeń, w trakcie projekcji parokrotnie przecierałem oczy ze zdziwienia. Bajka na pewno niesie z sobą jakieś przesłanie jednakże do mnie ono nie trafiło.

kadr6

 Brakuje jeszcze tego by osoba recenzująca na stronie Filmweba zaczęła wmawiać czytelnikowi że "Kubo i dwie struny" przebija jakościowo "W głowie się nie mieści". Nie mam tu oczywiście zamiaru kreować się na jakąś wyrocznie ale uważam po prostu za błąd wielu ludzi sugerowanie się opiniami zawartymi na tamtym portalu. Jeszcze używanie tego intelektualnie niejasnego dla przeciętnego zjadacza chleba języka. Jakby pisarz miał zamiar w każdym słowie udowadniać czytelnikowi, że jest od niego mądrzejszy. Nie mam zamiaru oczywiście niczego ujmować animacji, której dziś doświadczyłem ale jednak jej braki są zauważalne. Przerażająco nudny początek, nie wiem co poszczególne sceny miały symbolizować? W trakcie filmu rozważałem opuszczenie sali ale powstrzymało mnie od tego pomysłu oczekiwanie na jakiś przełom. Niech akcja się rozwinie. Trochę się rozwinęła i momentami oglądało się to przyjemnie. Ale tylko momentami. Może dzieciom się spodoba?

Ocena: 4/6

Zaćma

tyl33

 kadr

 Od piątku w kinach pojawiło się kilka głośnych tytułów ale gdzieś w tle  pozostała pozycja, która jakościowo przebija resztę pod każdym względem. "Zaćma" to opowieść o kobiecie w sędziwym wieku, która poprzez swoją zbrodniczą przeszłość w PRL- u do dnia dzisiejszego walczy z demonami przeszłości. Szuka odkupienia win i wiary w Boga. W tym celu udaje się do prymasa Stefana Wyszyńskiego. Co jest jej celem? Chcę poprzez nawrócenie zniwelować grzechy przeszłości? A może jej pobudki są dalekie od szlachetnych? Jakkolwiek by nie podejść do tematu to nawet amerykanie nie byliby w stanie z Julii Brystygierowej zrobić nieskazitelnej, cudownej postaci.

kadr 3

  Aktorsko film powala. Janusz Gajos i Maria Mamona są fantastyczni, wyciskają ze swojej postaci wszystko co tylko można było. Film Ryszarda Bugajskiego zapewne w naszym kraju przejdzie bez echa. Zwłaszcza, ze większość odbiorców czerpie wiedzę z filmweba. A recenzja tego filmu tam jest bzdurna i nie warta nawet komentowania, ale to taka mała dygresja z mojej strony. Zazwyczaj tak jest gdy ktoś nie rozumie filmu albo ma jakieś osobiste urazy. W filmie jest dotykanych szereg interesujących wątków, które nie zostały co prawda rozwinięte ( np. wątek syna kobiety) ale może i to dobrze? Przecież gdybyśmy wszystko wiecznie otrzymywali na talerzu, to jaka byłaby ta magia kina? Emocje kobiety od początku mocno falują, pobyt w ośrodku dla ociemniałych w Górkach otwiera jej oczy na wiele spraw. Wydaje mi się, ze twórca troszkę jednak wybielił kobietę, bo jednak w końcowej fazie filmu przynajmniej we mnie pojawiło się współczucie. A przecież chyba nie powinno?

Ocena: 5,5/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci