Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Kochając Pabla, nienawidząc Escobara

tyl33

 

 Często mawia się, że za każdym sukcesem mężczyzny kryje się kobieta. Znakomitym przykładem tego są sportowcy, którym odwaliła woda sodowa do głowy. Dowodem na potwierdzenie tej tezy jest  reprezentant Polski Kamil Grosicki, który po wielu upadkach, głównie za sprawą kobiety podnosił się i dzięki temu teraz jest jednym z bohaterów narodowych ( przed meczem z Senegalem). Ta historia jest mocno tożsama z "karierą" Pablo Escobara. Właśnie jednym z "ojców" sukcesu kolumbijskiego bossa jest kobieta. Film, o którym dziś powiem w dużej merze to właśnie sugeruje. Mimo, że mężczyzna wiernym zonie nie jest, to ani mu w głowie odchodzić od niej. Jedną z kusicielek jest gwiazda kolumbijskiej telewizji Virginia Vallejo (Penelope Cruz). Nie trudno się domyślić tego, że mężczyzna traci przy niej głowę. Tylko czy ona zauroczyła się bardziej w nim czy jego majątku i wpływach? Odpowiedź w dużej mierze poznajemy na końcu.

 

 

 Twórcy przyjęli konwencję opowieści wydarzeń z perspektywy dziennikarki, która jest tu narratorką. Niestety w pewnym momencie wątek kobiety i jej relacji z Escobarem zanika i można mieć o to sporą pretensje, bo oglądanie po raz setny najważniejszych wydarzeń z życia kolumbijskiego bossa jest nurzące. Co gorsza film jest zdecydowanie za długi. Aktorsko wszyscy się bronią, zwłaszcza jak zawsze zmysłowa Penelope Cruz. Javier Bardem jako Pablo Escobar wypada obiecująco, choć widziałem go w lepszych kreacjach. Największym problemem jest jednak kompletny brak chemii między głównymi bohaterami. Jakoś nie czułem uczucia, którym rzekomo darzyła kolumbijskiego gangstera Virginia Vallejo, a może założeniem twórców było zmarginalizowanie tej relacji i pokazanie jej jako zwykłego układu na seks. Myślę, ze właśnie z takiej perspektywy podchodził do tego główny bohater. Wiadomo jednak jak kobiety podchodzą do tych spraw. Dodatkowo, co może zabrzmieć absurdalnie. Twórcą nie udało się pokazania bohatera w taki sposób by odbiorca go polubił i zaczął mu kibicować. Puszczam tu oko do wielu hollywoodzkich produkcji, w których czarny charakter budzi w widzu pozytywne emocje. Jeżeli lubicie Penelope Cruz to film polecam, a jak jest Wam obojętna to lepiej unikajcie kina na odległość.

Ocena: 3,5/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci