Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Twarz

tyl33

 

 Mateusz Kościukiewicz od lat jest jednym z najbardziej niedocenianych aktorów w Polsce. Przyczyn tego stanu rzeczy można upatrywać w braku aktora w mediach i serialach telewizyjnych, które przyciągają większe rzesze widzów niż niszowe polskie produkcje. Miałem przyjemność rozmawiać z Kościukiewiczem przy okazji premiery filmu "Gwiazdy" i na pierwszy rzut oka dostrzegłem, że to bardzo skromny, wrażliwy i nie pragnący poklasku mężczyzna z prowincji. Dodatkowym problemem jest jego związek z Małgorzatą Szumowską. Reżyserka do większości swoich filmu angażuje swojego partnera życiowego, co też może być odbierane nienajlepiej, choć może fakt pozostania w tej niszy powoduje, ze Kościukiewicz nie skończył jak Borys Szyc.

 "Twarz" jest filmem wielowymiarowym. Z jednej strony wątek młodego chłopaka pragnącego wyjechać zagranice za lepszym życiem, mający narzeczoną, z którą pragnie spędzić resztę życia. Sytuacja zmienia się momentalnie, gdy wskutek tragicznego wypadku na budowie, chłopak zostaje poddany operacji transplantacji twarzy. Wracając na prowincję z "taką twarzą" jego życie staje się koszmarem. Szumowska w swoim filmie poszła jednak zdecydowanie dalej i tak jak w filmie "W imię.." uderzyć w polski kościół. Dowodem na to jest postać księdza, który prezentował wiele podejrzanych zachowań, które nie przystoiły duchownemu. Bardzo dobrym pomysłem były sceny w konfesjonale. Pokazały one jak bardzo ludzie na codzień są wobec się fałszywi i kłamliwi, bo przecież przy księdzu kłamać nie będą, no a poza tym przecież lepiej jest trzymać prawdę w sobie niż szczerze porozmawiać.

 Reżyserka wyśmiewa w filmie naszą mentalność, obyczaje, rytualy i dziwactwa. Film na pewno może wiele osób obrazić. Ja osobiście urażony się nie czuję, bo Szumowska nie pokazała fałszywego obrazu społeczeństwa. Zresztą jak tu nie żartować ze społeczeństwa, które tłumnie chodzi do kina na taką szmirę jak "Kobiety mafii" czy "Botoks". Właśnie z odbiorców tych dwóch film Szumowska się śmieję. Do tego polska reżyserka pokazuje większość zdarzeń z dalekiego ujęcia kamery. Ten zabieg jest nagminnie powtarzający się i na pewno jest to ciekawy pomysł, który mocno film urozmaica. Aktorsko warto pochwalić jeszcze oprócz Kościukiewicza kreacje siostry głównego bohatera czyli Agnieszki Podsiadlik. Tak na dobrą sprawę to każdy dał radę. Podejrzewam, ze wielu osobom film się nie spodoba, gdyż nie ma tu zawrotnego tempa, jest sporo krótkich ujęc, w których mało słów pada. Dla mnie jednak film jest intrygujący i choćby dlatego śmiało mogę Wam go polecić.

Ocena: 4/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci