Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Nigdy cię tu nie było

tyl33

 

 Kilka lat temu na ekranach kin pojawiła się tajemnicza i mroczna produkcja w reżyserii Lynne Ramsay "Musimy porozmawiać o Kevinie". Film hipnotyzujący i mocno zapadający w pamięć. Dziś twórczyni tamtego filmu ponownie zadziwia. "Nigdy Cię tu nie było" jest filmem jednego aktora. Joaqiun Phoenix od początku do końca czaruje i zachwyca na ekranie. Wydawać by się mogło, że nietrudno zagrać aspołecznego dziwaka, który żyje w swoim świecie. Joe na codzień jest mordercą na zlecenie, który opiekuję się starszą schorowaną matką. Mężczyzna zmaga się do tego z traumą z dzieciństwa, którą sugerują nam kilkusekundowe urywki z przeszłości.

 Film skupia się na psychice mężczyzny i odkrywaniu jego demonomów. W tle odbywa się intryga, w którą wpada główny bohater i która zmusza go do wyjścia z jego monotonnego życia. Myślę, że mało kto będzie w stanie zrozumieć głównego bohatera. Tylko czy o to rzeczywiście chodzilo Ramsay? Celem moim zdaniem bylo wzbudzenie wątpliwości i pytań co do osobowości głównego bohatera. Reżyserka w żadnym stopniu nie wybiela Joe'go ani też nie robi z niego ofiary. Postać,w którą wciela się Phoenix jest bardzo tajemnicza, zamknięta w sobie i nie okazująca żadnych emocji. Wszystko tłumi w środku i nie pozwala nikomu na poznanie swojej wrażliwośći. Ktoś powie, że te urywki z dzieciństwa mogły mieć na celu usprawiedliwienie czynów nikczemnych bohatera. W końcu jak szukać przyczyn, to na ogól w przeszłości i krzywdzie zadanej nam przez drugiego człowieka. Postać ojca jest tu wspominana jedynie za pośrednictwem chwilowych retrospekcji. Jedynie można wydedukować, że Joe był krzywdzony w młodości.

 Film ogląda się trudno, bo jest tu wiele niemych scen, gdzie widzimy głownego bohatera, który dokonuje codziennych czynnności i rytuałów, które zazwyczaj są najłagodniej mówiąć: specyficzne. Myślę, że bez Phoenixa film nie byłby tak udany. On swoją charyzmą, tajemniczością i autentycznością zachwyca i jednocześnie budzi grozę, połączoną ze współczuciem. Naprawdę film jest wielowymiarowy i gdyby rozłożyć go na czynniki pierwsze, klatka po klatce to powstanie obraz nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los mężczyzny, którego życie nie ma przyszłości...

Ocena: 5/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci