Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Morderstwo w Orient Express

tyl33

 Szczytem narcyzmu reżysera filmowego lub teatralnego jest obsadzenie we własnym projekcie siebie jako głównego bohatera. Takie epizody zdarzyły się George'owi Clooney'owi , Ewanowi McGregorowi czy słynnemu Woody Allenowi. Podobnie postąpił zdecydowanie mniej znany od tej trójki irlandzki aktor i reżyser Kenneth Branagh. Niestety w tym przypadku pomysł ten był zdecydowanie nietrafiony. Sugerując się zwiastunem do filmu można było mieć dość duże oczekiwania, patrząc przede wszystkim na obsadę: Johnny Depp, Penelope Cruz, Judi Dench, William Dafoe czy Michelle Pfeiffer. Do tego zawsze gdy pojawia się w filmie wątek kryminalny, to każdy głowi się kto zabił i jakie miał motywacje? Tym razem śledztwo odbywa się w dość nietypowym miejscu, bo w pociągu pełnym ludzi z wyższych sfer, którzy mają wiele do ukrycia. Niestety na moment śledztwa czekamy ponad półgodziny, ten czas moim zdaniem niezbyt wiele wniósł do całości. Od momentu mordu na mężczyźnie w pociągu, film zaczyna nabierać jakichś barw, choć nie piał bym zbyt z zachwytu, gdyż nie ma nad czym.

 Jednym z najmocniejszych punktów produkcji jest gra aktorska, zwłaszcza wyróżniłbym tu Michelle Pfeiffer i Williama Dafoe, bo taki Johnny Depp to nadaje się już chyba tylko do udziału w teledyskach Marilyn Mansona. Jednak najmocniejszym punktem całego projektu jest zakończenie i odpowiedź na kluczowe pytanie, czyli kto zabił? Tyle tylko, że ono nie jest zasługą reżysera, gdyż film jest adaptacją powieści Agathy Christie.

Myślę, że efekt mógł być lepszy, gdyby w roli detektywa Poirot, wcielił się na przykład Johnny Depp. Być może taka rola podniosłaby go i pozbyłby się szufladki w postaci Jacka Sparrowa? Dla mnie postać detektywa była ogromnie kiczowata i nieprzekonująca. Podejrzewam jednak, nie zważając na moją krytyczną recenzje, że film przyciągnie tłumy ze względu na obsadę i zachęcający zwiastun, ale jak widać można zepsuć projekt, który nie miał prawa rozczarować.

Ocena: 3/6

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • zjedz_mnie

    Przeważnie dobry film jest nudny. A ten właśnie takim mianem bym określiła. Zagrany bardzo dobrze, a i dobór aktorów do poszczególnych ról według mnie trafiony. Oczywiście arcydziełem tego nie nazwę, ale czas jaki spędziłam w kinie, nie uważam za stracony.

  • tyl33

    Dziękuję za komentarz merytoryczny, szanuję Twoją opinie i pozdrawiam:) choć nie do końca trafia do mnie argumentacja, że film nudny jest dobry. No chyba, że uznamy odbiorce za pustaka.

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci