Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

House of Cards: sezon 5

tyl33

 

 Gdy tylko zobaczyłem, że dostępny w internecie jest najnowszy sezon "House of Cards" nie mogłem się oprzeć by go jak najszybciej w całości połknąć. Tak jak to robi Francis Underwood ze swoimi przeciwnikami politycznymi. W nowym sezonie coraz bardziej wzrasta  pozycja jego żony, która staje się wręcz lustrzanym odbiciem swojego męża, by nie powiedzieć, że go przerasta w wyrachowaniu i braku skrupułów. Oczywiście z racji niedawnych głośnych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych powstaje wiele analogii związanych z serialem a rzeczywistości. Przyznam, ze osobiście nie wgłębiałem się w to aż tak mocno, gdyż miało to dla mnie znaczenie drugorzędne.

 Fenomen tego serialu polega na tym, że mimo, iż widz jest świadomy okropnych, nieludzkich metod głównego bohatera to trudno mu nie kibicować w dążeniu do władzy absolutnej. Znakomity w roli Francisa Underwooda jest Kevin Spacey, który chyba nigdy w żadnym filmie ani serialu nie zawiódł. To samo zresztą tyczy się jego partnerki serialowej czy Robin Wright. Tym razem jesteśmy w momencie, gdy Prezydentowi  kończy się kadencja i staje do walki o reelekcje. Rywalem jest na pozór mocny  Will Conway (Joel Kinnaman), który w sondażach minimalnie wyprzedza Underwooda. Czy możliwe więc jest zdetronizowanie młodego przeciwnika mając jeszcze wokół siebie setki sępów, które chcą Cię zniszczyć? I czy realne jest osiągnięcie tego celu nie brudząc sobie przy tym rąk? Frank Underwood akurat zawsze był w tym mistrzem, stąd też jego obecność w Białym Domu.

 

 Można powiedzieć, że w piątym sezonie "House of Cards" wszyscy chcą zniszczyć prezydenta Underwooda, nawet ludzie z jego otoczenia. Grzeszki przeszłości wyjdą na jaw, co jedynie skomplikuje sytuacje w Białym Domu. Do tego relacja między małżonkami od kilku sezonów jest mocno specyficzna. Kobieta w jednym pokoju ze swoim partnerem, w osobnym sam Francis Underwood, to sytuacja wręcz patologiczna. Stosunki między trojką mieszkańców Białego Domu ulegną pogorszeniu i doprowadzą do szokującego zakończenia. Starałem się jak najmniej wchodzić w fabułę, by nie psuć wam przyjemności oglądania. Uważam, ze w dalszym ciągu jest to znakomity thriller polityczny, który ogląda się z wypiekami na twarzy. Polecam.

Ocena: 5,5/6

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Lluc] *.adsl.inetia.pl

    To już piąty sezon House of Cards a ja nie zobaczyłem jeszcze ani jednego odcinka. Twoja recenzja może wreszcie skłoni mnie aby zobaczyć ten serial od pierwszego sezonu...

  • ppblox

    Polecam. Co jakiś czas robię sobie maraton poszczególnych sezonów, a dzięki temu widzi się więcej.

    Dzięki Tyl33 :-)

  • tyl33

    Tylko zalecam umiar, bo jeszcze udzieli Ci się mentalność Underwooda i będziesz taka jak on xD

  • ppblox

    A co do Pani Underwood, to faktycznie prawdziwa "szyja" :-)

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci