Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Nadludzka Scarlett

tyl33

kadr 

  Po dzisiaj obejrzanym filmie, doszedłem do ciekawego i być może dla wielu absurdalnego wniosku. A mianowicie takiego iż: im większa frekwencja na filmie w kinie, tym większe prawdopodobieństwo, że doświadczę słabego filmu. Potwierdzenie tej tezy w moim przypadku stanowi "Lucy" słynnego Luca Bessona ("Leon zawodowiec").  Więc skoro w produkcji widnieje tak duże nazwisko, to spodziewałem się dobrego kina akcji. Ale jak się okazuje, nawet najlepsi, mają momenty słabości.

  Fabuła skupia się na losach atrakcyjnej Lucy( Scarlett Johansson), która wskutek głupoty swojego partnera, wplątuje się w niebezpieczną grę , z azjatyckim gangsterem. Ale paradoksalnie wątek sensacyjny nie jest tu kluczowy. Tylko wątek naukowy. Mam tu na myśli nabycie przez główną bohaterkę zdolności ponadludzkiego użycia inteligencji. Z upływem czasu widzimy jak procentowo się on podnosi u Lucy. Aż dochodzi do 100% i co wtedy?? Nie zdradzę, musicie sami obejrzeć, choć moim zdaniem nie warto się męczyć, bo ta pozycja to zwykła strata czasu. Nawet nie chodzi tu o brak autentyczności zdarzeń, bo w końcu po to też jest kino, by przenosić widza to niemożliwych zjawisk i przeżyć. Ale w tym przypadku najgorsze były partie dialogowe, w których nie było nic interesującego, tylko non stop wałkowanie jakiś naukowo-moralizatorskich wartości. Zero błyskotliwości, luzu, dystansu, wszystko na chłodno i monotematycznie, jak na odwal. Byleby tylko wypuścić film i zarobić kasę dzięki fantastycznej Scarlett Johansson. Jeżeli mamy mówić o plusach, to do nich należy zaliczyć, właśnie wspomnianą przed chwilą tytułową Lucy. Johansson była jak zawsze ponętna, pociągająca, a do tego prezentująca się fantastycznie pod względem aktorskim. Jednak to iż została nazwana muzą Woody'ego Allena, nie było przypadkiem, bo jest to czysty wulkan energii i ekspresji. Nie można w tym filmie nic o niej złego powiedzieć. Próbowała jak mogła zamazać miałkość fabuły i wydaje mi się, że poniekąd jej się to udało. Bo to ona była w każdym ujęciu na pierwszym planie. Innym głośnym nazwiskiem, jakie możemy dostrzec w obsadzie, to osoba Morgana Freemana. Można powiedzieć, zrobił co mógł, był jak zawsze dobry, ale to Scarlett rozdawała karty. Dziś opisany film tematyką trochę przypomina produkcję niedawną z udziałem Johnny'ego Deppa " Transcendencja". Ale mimo tej dość mocnej krytyki " Lucy", to uważam, że film Bessona jest lepszy, bo nie ma w nim siłowego schlebiania widzowi, jak to było w przypadku produkcji z udziałem Deppa.

  Kończąc, nie odkryje Ameryki jak powiem, że to kolejny film opierający się na sławie i talencie gwiazdy biorącej udział w projekcie, a nie żadne nowatorskie kino. Scarlett Johansson była wielka wspaniała, ujmująca, ale na tym się kończą moje plusy na temat tego przedsięwzięcia i choćbym chciał nic innego interesującego dla mnie tu nie ma. Tym pesymistycznym akcentem kończę na dziś.

Ocena:3/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci