Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Młodzieńcze dylematy

tyl33

 kadr

 Gdy przeczytałem wczoraj na jednym z portali internetowych, że film, który jutro zobaczę, był kręcony 12 lat, to doznałem szoku i jednocześnie pewnego rodzaju podniecenia. W końcu film realizowany w tak długim okresie czasu musi być wyjątkowy. Ozdobiony wieloma fantastycznymi ujęciami, dialogami i dopracowany w 100%. W dzisiejszym wpisie zobaczycie, czy moje przedseansowe przypuszczania spełniły się i czy warto było zająć ponad dwie godziny swojego czasu na "Boyhooda"?

 Tytuł może sugerować, że jest to produkcja o jakimś nowym superbohaterze. Być może (paradoksalnie) coś w tym jest. Cała akcja filmu skupia się na okresie dojrzewania pewnego młodego zagubionego chłopca o imieniu Mason. Pochodzi on z rozbitej rodziny, czego efektem jest mieszkanie z mamą i siostrą. Z upływem czasu obserwujemy, jak w głównym bohaterze i ludziach z Jego otoczenia nadchodzą zmiany w postrzeganiu świata i podejściu do niego. Z latami dojrzewają, nawet ojciec, który wskutek swojego wybuchowego i wariackiego charakteru opuścił rodzinę. Ta pozycja świetnie ukazuje zjawisko: nauki na błędach i umiejętności wyciąganie z nich wniosków na przyszłość. Uważam, ze "Boyhood" jest zrealizowany fantastycznie, wszystko jest tu na miejscu, zgrane. Mało jest słabych momentów. A warto zaznaczyć, że film trwa 2,5 godz.!!! Nie dostrzegłem w tej produkcji niepotrzebnych sekwencji, wręcz przeciwnie uważam, ze te niedopowiedzenia, których jest tu pełno, nadają dodatkowego smaku. Gdyż widz, musi sam sobie w głowie dopowiedzieć, co było dalej. A konsekwencją tego jest Jego pełne zaangażowanie w obejrzany obraz i przeżycie niecodziennego wydarzenia. Bo przecież w polskich kinach komercyjnych coraz mniej jest ambitnego kina. Odnoszę, wrażenie, ze twórcy oprócz ukazania porażek głównych bohaterów, ukazali lekarstwa na nie. Bo w końcu nie było tu jakiś płaczliwych scen, tylko raczej ukryte w bohaterach cierpienie, o którym bali się powiedzieć na głos. Można nawet wyciągnąć taki wniosek, ze na zewnątrz byli oni szczęśliwą rodziną od początku do końca. Zresztą cała rodzina Masona, składała się z indywidualistów i mocnych charakterów (może z wyjątkiem Jego samego). Ten film stanowi pewnego rodzaju wspomnienie dla starszego pokolenia młodzieńczych czasów. Bo są tu wszystkie aspekty życia młodzieńczego czyli: miłości, dylematy przyszłości, przełamywanie kompleksów itp. Warto podkreślić jeszcze świetne kreacje aktorskie. Najbardziej znane nazwiska tu to: Ethan Hawke i Patricia Arquette. Reszta być może o mniej znanych, ale spełniających swoje zadanie, niemal perfekcyjnie. Zwłaszcza podkreśliłbym tu kreacje siostry Masona(Lorelei Linklater), której ekspresyjność była niezwykła i warta zapamiętania. Dużą siłą były partie dialogowe nasycone słodko-gorzkimi tekstami, które znakomicie odzwierciedlały mentalność rodziny Masona. Jeżeli ktoś, chcę obejrzeć jak trudne bywa życie młodego człowieka, to zachęcam do obejrzenia.

 Reasumując mogę stwierdzić, że wszystkie moje przypuszczanie przed doświadczeniem tej pozycji, okazały się słuszne i czuję dzięki temu podwójną radość. Związane jest to głównie z kolejnym niezapomnianym przeżyciem kinowym. Szczególnie polecam ten film ludziom bojącym się upływającego czasu. Obejrzyjcie, może doda Wam ten film wiary w szczęśliwą przyszłość.

Ocena: 5/6

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • kameralna1

    Choć nie boję się upływającego czasu postaram się obejrzeć. A juz szczególnie z powodu wzmocnienia wiary w lepsza przyszłość.

  • tyl33

    Można w tym filmie wiele ciekawego wyłapać dla siebie:) polecam jeszcze raz:D

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci