Menu

Filmowy hejt

Kino słowami pasjonata

Matthew McConaughey i Jego rola życia

tyl33

        Czasami można odnieść wrażenie obserwując wiele filmów, ze gdyby nie fantastyczna kreacja aktora bądź aktorki, to dana produkcja, nie byłaby warta oglądania. 

        To stwierdzenie jak dla mnie idealnie pasuje do głośnego ostatnio " Witaj w klubie" i grających w nich laureatów Oscarów Matthew McConaughey i Jareda Leto. Szczególnie na uwagę zasługuje ten pierwszy, który w przeszłości głównie był przeze mnie kojarzony z rolami w filmach kategorii B bądź takich, w których chodziło tylko o to by zarobić. A tu nagle taka niespodzianka. Fantastycznie wcielił się w postać  człowieka, o którego sposobie funkcjonowania za dużo dobrego powiedzieć nie można: narkotyki, przypadkowy seks, homofobiczne poglądy czy samouwielbienie. Jednak wskutek wykrycia u siebie AIDS-a, przechodzi metamorfozę, zaprzyjaźnia się z homoseksualistą( Jared Leto) również chorującym. Za wszelką cenę próbując przedłużyć swoje życie, zwłaszcza, ze lekarz dawał mu jedynie 30 dni, zaczyna żyć pełną parą i pomagać  innym cierpiącym. Wydaje mi się jednak, ze nie jest to film, który zostanie zbyt długo zapamiętany, głównie dlatego, że owszem jest to historia oparta na faktach jednak momentami nudnawa mimo ciekawego początku, który zapowiadał, ze będzie to jedna z tych produkcji, o których prędko nie zapomnę, jednak tak nie będzie. Nie został wykorzystany w pełni cały potencjał tej autentycznej historii. Innym powodem, dla którego nie można tej produkcji uznać za arcydzieło to pewnego rodzaju przesyt podobnej tematyki historii, a ta oprócz fantastycznej kreacji Matthew McConaughey i Jareda Leto nie ma w sobie nic wyjątkowego.  Kontynuując dalej wątek głównego bohatera " Witaj w klubie" to należy napomnieć o innej świetnej Jego kreacji, a mianowicie w " Wilku z Wall Street" gdzie zagrał mały epizod, ale mocno zapadający w pamięci i świadczący o tym, ze przechodzi na nieco inny etap swojej kariery zawodowej. Oby tak dalej. 

        Mimo paru krytycznych moich słów na temat tego obrazu, to polecam wszystkim obejrzenie, bo Matthew przeszedł samego siebie. A w niektórych sytuacjach aktor jest w stanie pociągnąć swoim warsztatem cały film.  

Ocena: 4/6

© Filmowy hejt
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci